Euro 2008 – i po bólu
Dziś miało miejsce najważniejsze wydarzenie w ciągu minionego tygodnia – mecz Polska – Niemcy w ramach Euro 2008. Tyskie, jak zwykle się wzbogaciło poprzez dorzucanie do 10-cio paków piwa flagę Polski, poprzez wywieszenie której Polacy mieli mieć łatwiejszą drogę do wygrania Euro.
Jako, że ja jestem już znerdziałym geekiem [przynajmniej według moich znajomych], tak też nie oglądałem meczu w TV, lecz odpaliłem sobie na kompie transmisję online, dzięki Arvindowi [thx wielkie jeszcze raz ;-)].
Standardowo wysyłano setki statusów na Blipa otagowanych jako #euro2008. Bot Jabberowy strzelił focha i nie chciał wysyłać wiadomości zarówno na blipa, jak i tych z blipa do użytkowników, sam blip też nieco oberwał tym nagłym zrywem publiki, lecz zgodnie z tym, co powiedział Reuptake serwis wytrzymał, bez zaliczenia jakiegokolwiek pada. ;-)
Wbrew pozorom i zdaniom wielu osób, Leo Beenhakker nie zawinił, bo tak jak ja to mówiłem na blipie i tak, jak powiedział Tomek Topa. Bezapelacyjnie dupy dała obrona i napastnicy. Bramkarz to, co mógł, to obronił. Boruc miał raptem dwie sytuacje, w których praktycznie był bez szans, bowiem polska obrona, była dziurawa niczym szwajcarski ser. Pomocnicy jeszcze jako-tako dawali sobie radę, także do nich żalu nie ma co mieć. Wiadomo, cudów nie można się było spodziewać. Cieszmy się, że było to tylko 2-0, a nie 6-0, jak to w jednym z kawałów było, że Polacy trafią sześć bramek: trzy Podolski i trzy Klose.
Proponuję ogłosić jutro żałobę narodową…
Tak BTW, to dziś mieliśmy jeden sukces: Kubica wygrał Grand Prix Kanady ;)
