Jakiś czas temu (bo prawie 3 tygodnie) wpadł mi w ręce listopadowy numer magazynu Linux+. Było w nim kilka artykułów, które przykuły moją uwagę, a mianowicie “Jak żyć bez X-ów?” oraz “Wirtualizacja w Linuksie”.
Jako, że od prawie dwóch miesięcy korzystam z Mac OS X’a, tak też z Linuksem jako głównym systemem operacyjnym nie mam do czynienia, co nie znaczy, że zeń nie korzystam. ;) Zastanawiałem się sensem instalacji Ubuntu jako drugiego systemu. Tylko pytanie, po cholerę, skoro Mac OS spełnia moje wszystkie wymagania, ba wychodzi im nawet naprzeciw.
Ciąg dalszy wpisu Wirtualizacja
Dziś siedziałem i rozmyślałem o tym, jak ma wyglądać nowa wersja mojej strony domowej. W końcu wziąłem się za kodowanie i dłubiąc przy tym troszkę udało mi się osiągnąć oczekiwany efekt. ;)

Chciałbym podziękować z tego miejsca Ludwikowi oraz Livio za cenne uwagi, które ostatecznie poprawiły znacznie wygląd mojej strony domowej.
Mam nadzieję, że Wam również się podoba nowa, minimalistyczna wersja mojego “homepage’a”. :)

Dziś rano leżałem sobie plackiem przed telewizorem i oglądałem jakiś śmieszny program. Jak to bywa w zwyczaju w przerwach puszczane są reklamy. I co widzę? Świąteczne reklamówki… Ludzie, kuźwa jest dopiero połowa listopada…
Ostatnio Ludwik pisał o tym, czy warto mieć wizytówkę, tak więc i ja postanowiłem zrobić sobie wizytówkę. Oto i ona:

Oczywiście ja tam z Photoshopa kozak nie jestem, tak też wyszło, jak wyszło. Byłbym wdzięczny za wystawienie czegoś w rodzaju opinii. ;)
Każdy z nas o czymś śni. Wczoraj miałem sen, który bez wahania otagowałbym jako #omujborze.
Śniłem o tym, że jechałem na imprezę tramwajem, jednakże w tym środku komunikacji wydarzyła się straszna historia. Mianowicie Macbook mi spadł i pękła obudowa (sic!). Nie mogłem poskładać go potem do kupy, przez co byłem załamany. ;(
Ciąg dalszy wpisu Dziwne sny - geekowe sny
A GG znowu zaliczyło tzw. “pada”. Ech, już mi brakuje cierpliwości do tego komunikatora. Kiedy ludzie zrozumieją, że GG ssie po same kule™ i że mogą wybrać jako alternatywę Jabbera?
No dobra, cudów nie wymagajmy - no, ale chociaż Skype…
Nareszcie skończyły się moje boje z Dreamhostem, którego tak zachwalałem niespełna rok temu. Długo szukałem zmiennika i ostatecznie takowego znalazłem. ;) Skorzystałem z polecenia Tomka Topy i wybrałem pakiet hostingowy w ofercie Site5 (link z refem).
Początkowo były problemy z podpięciem kilku domenek (ofc chodzi o plki), jednakże wystarczył mail do supportu Site5, aby po chwili otrzymać odpowiedź od jednego z dyżurujących o dodaniu domeny. ;)
Najgorszą rzeczą było i jest nadal… przenoszenie tego wszystkiego z DH na S5. No, ale nic. Nareszcie przekonałem się po co tak naprawdę jest konto shellowe (no bo przecież nie do lansowania się ;)). Pierwsze boje z mysqldump, mysql, pakowaniem całych stron w tar.bz2, a nie w zip-y - miodzio. Co prawda nadal walczę z wrzuceniem struktury bazy i danych z pliku SQL do pustej bazy na serwerach Site5 korzystając z polecenia mysql, jednakże jutro sobie na spokojnie poszukam info o dokładnym jego użyciu, itd.
Póki co hosting sprawuje się świetnie!
Nie mam zamiaru pisać czegokolwiek o konferencji Apple, która miała miejsce wczoraj, ponieważ uczyniło to już wiele osób i powielać tego samego contentu nie ma sensu najmniejszego. ;) Dziś jednak opiszę moje przeżycia z pakietami biurowymi pod moim Maczkiem.
Kiedy korzystałem z Windowsa XP miałem zainstalowanego OpenOffice’a. Podobna sytuacja była pod Linuksem, chociaż dostrzegałem pewnego rodzaju błędy przy otwieraniu plików stworzonych pod Windowsem. Ponad dwa tygodnie temu zassałem z oficjalnej strony OpenOffice pakiet biurowy w wersji 3.0b2, który sprawdzał się całkiem nieźle. Do czasu.
Ciąg dalszy wpisu Pakiet biurowy pod Mac OS X
Na początku roku szkolnego moja wychowawczyni zapytała się całej klasy, czy ktoś nie chciałby wziąć udziału w wymianie, tj. zapewnić zakwaterowanie i wyżywienie dla osób, które miały przyjechać. Zgłosiłem się bez chwili wahania, czego nie żałuję - wręcz przeciwnie. :)
Czas mijał, informacji o przyjezdnych nie było, jednakże na półtora tygodnie przed ich przyjazdem otrzymałem info, że mieszkać u mnie będzie 16-letnia Niemka. Wziąłem od nauczycielki adres e-mailowy do Carolin, napisałem, wymieniliśmy się numerami ICQ, przez co kontakt był bardziej… dynamiczny. Gadki-szmatki, pytania o miejsce zamieszkania, rodzinę, trochę o mnie - standard.
Ciąg dalszy wpisu Comenius 2008 - podsumowanie
Od lekko ponad tygodnia jestem szczęśliwym użytkownikiem Macbooka. Takowy zakupiłem od Gosi, dzięki czemu udało mi się zaoszczędzić trochę złociszy na inne wydatki. :) Nie będę się jednak rozpisywał o tym, jaki to MB nie jest fajny, jednakże powiem krótko: po tygodniu czuję się tak, jakbym korzystał zeń już kilka dobrych miesięcy.
Jako, że Macbook ma wbudowaną kartę sieciową wifi obsługującą 802.11b/g/n, przy routerze D-Link DI-524 nie miałem żadnych problemów, aby połączyć się z siecią. Fajna jest taka niezależność - niewygodnie Ci się siedzi przy biurku, bierzesz laptopa w ręce i przenosisz się na kanapę, łóżko, etc. będąc wciąż online. Początkowo nie miałem żadnych zastrzeżeń, co do wifi, które mam u siebie w domu, jednakże z czasem zacząłem rozumieć frustracje brata, gdy ten mając bezprzewodową kartę sieciową w kompie D-Linka grał ze mną i kumplami w WarCrafta 3, bowiem co jakiś czas miał zwiechy przy połączeniu.
Ciąg dalszy wpisu Feel free - use wifi